Podręczniki

"Czarci Foliał"

tekst archiwalny - 10 lutego 2008
„Czarci Foliał” to jeden z tych podręczników do „D&D”, na które czekałem bez większej niecierpliwości. Od początku byłem przekonany, że będzie to książka poświęcona głównie czartom i demonom. Kiedy kilka miesięcy temu za sprawą wydawnictwa ISA ukazała się ona na półkach Empików, zdecydowałem się jednak na zakup. Wkrótce przekonałem się, że głośno reklamowany i zapowiadany od dawna „Czarci Foliał” to tak naprawdę kolejna księga potworów, tym razem wydana pod mniej jednoznacznym tytułem.

Jak wskazuje sama nazwa, „Czarci Foliał” powinien być foliałem skupiającym się na czartach i podobnych im diabelstwach. Tymczasem spośród około dwustu pięćdziesięciu przedstawionych w podręczniku bestii, tylko nieco ponad jedną trzecią stanowią istoty złe; samych zaś demonów i diabłów, które natychmiast przywodzi na myśl nazwa podręcznika, doszukałem się zaledwie dziewięciu. Nazwa książki jest więc bardzo myląca. Zapewne niejeden fan „D&D”, zamawiając podręcznik w ciemno, dostał białej gorączki, widząc w nim praworządne dobre stworzenia.

++

Gdyby jednak spojrzeć na „Czarci Foliał”, nie mając na uwadze jego nazwy, trzeba przyznać, że zawarto w nim wiele całkiem ciekawych potworów. Jak to bywa w przypadku większości Monster Manuali, także i w tym zdarzają się kreatury interesujące i dobrze zaprojektowane, jak i sprawiające wrażenie wepchniętych na siłę. Na szczęście jednak tych drugich nie jest zbyt wiele - doliczyłem się zaledwie kilkunastu. Niestety sporo zawartych w „Czarcim Foliale” potworów wygląda, jakby powstało z połączenia kilku innych bestii. Na przykład „pies śmierci”, który od mitycznego cerbera różni się tylko tym, że posiada dwie, a nie trzy głowy. Podobnie w przypadku „półbaśniowego centaura”. Wygląda to jak centaur z rogami na głowie i wielkimi skrzydłami na grzbiecie. Wprawdzie połączenie to jest dość oryginalne, ale, jak na mój gust, bardzo przekombinowane. Mieszane uczucia budzą też polskie nazwy niektórych potworów. Eteryczny chudzielec, cichacz, ośmiornicowe drzewo, ptaszysko grozy, rzecz z krypt - nazwy te brzmią mało poważnie, mimo iż w większości przypadków dotyczą potężnych i złowrogich istot.

Ciekawą innowacją, jaką wprowadza do systemu „Czarci Foliał”, są wszczepy i symbionty. Bohaterom Graczy umożliwiono wszczepianie organów, które należały kiedyś do innych stworzeń. Nic nie stoi więc już na przeszkodzie, żeby elfi wojownik poprawił swoją spostrzegawczość poprzez zaimplantowanie oka beholdera. W podręczniku przedstawiono kilkanaście przykładowych wszczepów, należących do istot takich jak abolethy, beholderowie, czarty czy nieumarli. Jakkolwiek początkowo na ideę wszczepów w „D&D” zapatrywałem się ze sceptycyzmem, to „Czarci Foliał” udowodnił mi, że mogą one stanowić świetne urozmaicenie gry. Podobnie sprawa ma się w przypadku symbiontów, czyli samodzielnych organizmów żyjących w ciele bohatera. Autorzy podręcznika podali raptem kilkanaście przykładów takich stworzeń, ale przybliżyli ich istotę wystarczająco, by co ambitniejsi gracze spróbowali swoich sił w tworzeniu własnych symbiontów. Ogólnie rzecz biorąc, mimo iż informacje o wszczepach i symbiontach zajmują niewielką część podręcznika, mieszcząc się na niespełna dwudziestu stronach, to wprowadzenie ich do gry uważam za znakomity pomysł.

Tradycyjnie wydawnictwo ISA spisało się bardzo dobrze. „Czarci Foliał” jest wydany w twardej oprawie, z klimatyczną ilustracją na okładce i kolorowymi obrazkami wewnątrz. Literówek jest jak na lekarstwo, co należy zaliczyć na plus, jednak wątpliwości budzi wspomniane już przeze mnie wcześniej tłumaczenie. „Czarci Foliał” mieści się na dwustu dwudziestu czterech stronach, a wydawca życzy sobie za niego sześćdziesiąt pięć złotych.

„Czarci Foliał” to podręcznik dobry pod względem merytorycznym, jednak średnio przydatny przeciętnemu Mistrzowi Gry prowadzącemu kampanię w systemie „D&D”. Wielkim jego plusem są wszczepy i symbionty, jednak, jak już zostało powiedziane, ich opis mieści się raptem na kilkunastu stronach. Poza tym nazwa książki może być myląca - na dobrą sprawę czarcich istot jest tu zaledwie kilka. Z drugiej strony, wśród przedstawionych w książce potworów, znajduje się wiele dobrze zaprojektowanych, przemyślanych kreatur, które znajdują praktyczne zastosowanie na sesjach. Reasumując: „Czarci Foliał” to jeden z tych podręczników, które warto mieć, ale równie dobrze można obejść się i bez nich.

Ocena: 5/10

Tytuł: Czarci Foliał
Tytuł oryginału: Fiend Folio
System: D&D 3.5
Autorzy: Eric Cagle, Jesse Decker, James Jacobs, Erik Mona, Matt Sernett, Chris Thomasson, James Wyatt
Wydawnictwo: ISA
Tłumaczenie: Aleksandra Mochocka
Rok wydania: 2007
Ilość stron: 224
ISBN: 83-7418-150-1
Cena: 65,00zł
KOMENTARZE (2) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Logan 11 lut 2008, 09:21
To wymyslaj i wrzucaj na stronkę! :P
Kristof Dernhest Eidenfel 10 lut 2008, 23:25
Wszczepy? Symbionty? Jeeezzzuuu, co oni jeszcze wymyślą?
No mnie osobiście te pomysły kompletnie się nie podobają, a Monster Manuale poza jednym, jedynym - Warhammerowym "Bestiariuszem Starego Świata", uważam za wyrzucanie kasy. Sam mogę wymyśleć więcej sensownych stworków...
No cóż, mój sceptycyzm do D&D jest duży :P

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 25 kwi 2017, 13:23 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka